środa, 23 października 2013

Z wizytą w dżungli

Dzisiaj na luzie, w temacie włosów delikatnie,
ale z sensem i intrygująco.

Felieton Wojciecha Cejrowskiego 
z National Geographic. 
Zapraszam!







Wojciech Cejrowski 
"Jak zirytować wodza"



Podróżnicy zwykle starannie unikają takich sytuacji. Przede wszystkim uważają, by nikogo NIE zirytować, NIE obrazić, NIE naruszyć tabu itd. Ja postanowiłem uczynić na odwrót.

W lutym 2003 r. zamierzałem przejść przez dżunglę z Surinamu do Brazylii. Skompletowałem sprzęt, znalazłem idealnego przewodnika, chłopaka z plemienia zamieszkującego ziemie, na które się wybierałem. Nasza wyprawa była dla niego darmową okazją odwiedzenia domu. Znał drogę, znał język, a jego ojciec był wioskowym wodzem, co – jak sądziłem – powinno ułatwić wiele spraw.

Przewodnik się sprawdził, na miejscu przyjęto nas z otwartymi ramionami. Niestety, kiedy już mieliśmy wędrować dalej, wódz wdzięczny za przyprowadzenie syna postanowił obsypać mnie prezentami. 

I to był początek nieszczęść.

Najpierw przemawiał długo i wylewnie, a potem zaczął układać u moich stóp stos podarków. 

Dawał, dawał i dawał – dmuchawki, łuk i strzały, dzbanek kurary, piękną koronę z papuzich piór, naszyjnik z kłem jaguara, pierwszorzędny hamak... a na koniec 7-metrowej długości skórę anakondy. 

Przyjąłem ją ze łzami w oczach. I nie były to łzy wzruszenia tylko wściekłości, bo przecież taka skóra jest warta fortunę, a ja będę ją musiał wyrzucić. Wprawdzie w Amazonii anakonda to dość pospolity szkodnik, ale w Europie jest pod ochroną i za posiadanie jej trafiłbym do więzienia. Pech, pech, pech. Ale jeszcze nie największy. 

Wódz skończył obdarowywanie, usiadł i czeka. Niedobrze! To oznacza, że teraz moja kolej. Najwyraźniej nie był mi wdzięczny za przyprowadzenie syna, lecz chciał sprytnie skorzystać z okazji i wyciągnąć ode mnie tyle przedmiotów, ile zdoła zgodnie z zasadą: przyjąłeś podarunek, musisz dać coś równie cennego w zamian. I lepiej żeby twoje podarki nie były gorsze od tych, które otrzymałeś, bo wówczas wódz może się poczuć dotknięty. A przecież nie chciałbyś obrazić wodza, który ma na szyi zęby jaguara, a za plecami grupę uzbrojonych wojowników. Zdesperowany (i lekko przestraszony) zacząłem wykładać dosłownie wszystko, co miałem. Niestety nie było tego wiele – na wyprawę zabraliśmy tylko tyle, ile mogliśmy udźwignąć. Oddałem, co mogłem, ale nie starczyło. Wódz wprawdzie się nie obraził, ale nie był też zadowolony.


– Dziękujemy ci za wizytę, gringo. Moi ludzie odprowadzą cię z powrotem do Surinamu. Rzekłem! – zawyrokował.
Indianie mają swój język dyplomatyczny i kiedy wódz mówi RZEKŁEM, nie dyskutuje się. Nic nie mogłem uczynić, żeby zmienić jego decyzję.

Zobowiązania są ważną częścią indiańskiej kultury i mentalności. Na każdy prezent wypada odpowiedzieć równoważnym prezentem. A jeśli taki nie istnieje, bo twój był niepowtarzalny, co wtedy? Nic. Każdy Indianin wie, że takich podarków się po prostu nie daje. Chyba że chcesz kogoś zirytować. Wódz doskonale wiedział, co robi, kiedy obsypywał mnie prezentami ponad moją miarę. Postanowiłem przytrzeć mu nosa...

Następnego ranka zaprosiłem na brzeg rzeki wszystkie stare kobiety z wioski i urządziłem dla nich pożegnalną zabawę – umyłem im głowy szamponem koloryzującym. Czasami zabieram coś takiego na wyprawę, bo Indianie lubią sztuczki
i już sama piana na głowie robi na nich wrażenie, a jak jeszcze ta piana zmieni kolor włosów, to cieszą się tygodniami. 

Efekt był piorunujący. Zbiegła się cała wioska. Oglądali swoje siwe babki w kruczoczarnych włosach i wiwatowali z radości. Tylko wódz był smętny. 

– Odmłodziłeś nasze kobiety, gringo – powiedział. – I jak ja ci się teraz odwzajemnię?
– Doprawdy nie wiem. Jedyne, na czym mi naprawdę zależy, to ruszyć stąd w stronę Amazonki, ale się na to nie zgodziłeś. A raz wydanej decyzji cofać nie wolno, prawda?
– Prawda, gringo. Powiedziałem RZEKŁEM.
– Rzekłeś, Wodzu.

Tak oto wódz został moim dłużnikiem, a dla Indianina niespłacony dług jest jak wasalna podległość. Czyli ja podlegałem wodzowi (jako obcy przybysz na jego terenie), ale jednocześnie wódz podlegał mnie (gdyż nie był w stanie dopełnić Obowiązku Wzajemności).

Kilka dni później, kiedy jego ludzie żegnali się ze mną, dałem im niewielkie zawiniątko z prośbą, by je zanieśli swojemu wodzowi. Była to ta sama 7-metrowa skóra anakondy, którą otrzymałem w darze. Mogłem ją po prostu wyrzucić, ale wówczas wódz aż do śmierci czułby się ode mnie zależny, a przecież ja chciałem mu tylko przytrzeć nosa. Dlatego teraz zwracałem najcenniejszy prezent od niego.
Zwrócić prezent to śmiertelnie obrazić ofiarodawcę. Wypowiedzieć mu wojnę. Zelżyć go publicznie. Zakwestionować jego męstwo i męskość. To był jedyny sposób, by wódz mógł odzyskać twarz po tym, jak stał się moim dłużnikiem. Staliśmy się śmiertelnymi wrogami. Wojna to wojna. Teraz wszelkie wcześniejsze zobowiązania straciły moc.

20 komentarzy:

  1. Fantastyczna historyjka, bardzo lubię przewrotne poczucie humoru p. Cejrowskiego.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. ...Szampony koloryzujace sa fajne, tylko szkoda ze maly wybor firm, kolorow. Malo kolorow naturalnych i zimnych.
    :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Obraźliwe komentarze nie będą publikowane.


      Usuń
    2. Droga Mysiu ten tekst wg mnie nie byl obrazliwy:)Jesli tak go odebralas to przepraszam.Nie obrazilam nigdzie Twojej osoby w tym usunietym wpisie.Szanuje Cie i podziwiam za to jaki kawal dobrej roboty poczynilas.Najzwyczajniej w swiecie skrytykowalam ten w wpis poniewaz jak pisalam dluugooo czekalam a tu to..Przepraszam ale nie podoba mi sie i tyle...:(Chyba mam prawo wyrazic wlasne zdanie??

      Usuń
    3. Po przerwie ukazał się post o Tangle Teezerze. Ten był jako drugi. Można już czytać trzeci.

      Piszę, gdy mam czas i nigdy nie wystawiam czegoś, co w moim odczuciu jest nieciekawe, byle jakie czy niedopracowane. W moją pracę wkładam dużo zaangażowania i komentarz podsumowujący to w sposób nieprzyjemny uznaję za przykrość.

      Rozumiem, że to była frustracja, ale na blogu pojawiają się wpisy mniej i bardziej zaangazowane w temat włosów.

      Każdy preferuje inny rodzaj artykułów. Z pewnością niedługo wystawię wpisy dla tradycyjnych serii.

      Nie każdemu musi się podobać, ale podsumowywanie tego w sposób dosadny jest nie do przyjęcia.

      Usuń
  5. Uwielbiam Cejrowskiego, bardzo fajny facet. I ile może zdziałać farba do włosów? :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Cejrowski to ciekawy człowiek, jego wypowiedzi zawsze zwracaja uwagę.

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny wpis, naprawdę ŚWIETNY!
    Uwielbiam Cejrowskiego i jego historie z podróży, zawsze się można dowiedzieć czegoś ciekawego:)
    Dziękuję za ten wpis,był bardzo odświeżający w ten nieprzyjemny dzień :)

    OdpowiedzUsuń
  8. Mam wielką prośbę o pomoc- farbowałam włosy kilkoma farbami w odcieniach ciemnego brązu, jednak farba prawie wcale nie chce mi złapać odrostów i są rude !(naturalny kolor to ciemny blond) Cały czas się wymywa,(leci brązowa woda podczas każdego mycia) mimo że to różne farby z różnych firm i nie używam mocnych szamponów. Co mam zrobić ? Pomóż proszę, bo pisałam tyle razy, ale rozumiem, że możesz nie mieć czasu , jednak bardzo mi na tym zależy.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kładziesz ten ciemny brąz na naturalny ciemny blond i wychodzi Ci kolor rudy? Bo nie bardzo rozumiem.
      Czy moze farbujesz nim rozjaśniane wcześniej włosy? Wtedy moze pomóc tylko zabieg pigmentacji.

      Usuń
    2. nie nie, nie rozjaśniałam nigdy włosów. I właśnie nie wiem o co chodzi, bo swoje naturalne włosy mam w kolorze ciemny blond; potem moją pierwszą koloryzacją był szampon koloryzujący włosy do 24 myć z Joanny(czekoladowy brąz z mocno czerwoną poświatą, która bardzo mnie denerwowała,więc przerzuciłam się na farbę), teraz farbuję farbami w odcieniach ciemnego brązu(marion Natura Styl, ostatnio Joanna Naturia- Mroźny Brąz) i po pierwsze- przy każdym myciu leci mi brązowa woda, po drugie włosy kilka centymetrów od nasady są rudawe, a na długości ciemnobrązowe. Co robić ?

      Usuń
  9. Nie lubię go, ale to jest moje zdanie :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Hahah "odmłodziłeś nasze kobiety" a to tylko szamponetka. XDD Ciekawe. :)

    http://dorota-nevergiveup.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  11. Właśnie ;) Ciekawe, jakie będzie ich zdziwienie, kiedy pojawią się siwe odrosty u tych pań ;)

    OdpowiedzUsuń
  12. nie znoszę go za poglądy prywatne, lubię jego reportaże.

    OdpowiedzUsuń