niedziela, 6 maja 2012

Mit Palette. Farby metaliczne


Ile to razy nasłuchałyśmy się od fryzjerów, że farba Palette to najgorsze zło, jakie tylko istnieje na świecie, że nie dość, że nie do zdarcia, to jeszcze ze szkodliwymi metalami. Słuchałyśmy, kiwałyśmy głowami i jedne natychmiast zmieniały, a drugie nadal stosowały zadowolone z odcienia i trwałego połysku licząc po cichu, że ich ominie klątwa Palette. A chodziły słuchy, że włosy powypadają, że posiwieją szybciej, że skończymy z rakiem. Skąd się wzięły te wierzenia? 

Postanowiłam sprawdzić i Wam przekablować, co w Palette piszczy.


RODOWÓD
Zacznijmy od kolebki. Jak zwykle na tapecie starożytność. Rzymianki chciały mieć piękne włosy. Część więc tleniła się na blond przy użyciu sadła niedźwiedziego lub koziego mieszanego z popiołem z drewna bukowego, inne przy pomocy glinki i cytryny. Po natarciu włosów, należało jeszcze wystawić je z tą mikstura na działanie słońca, wówczas kolor ulegał utlenieniu. Reszta pozostawała przy naturalnie ciemnych włosach, których kolor pogłębiano przy użyciu soli metalu - tlenku ołowiu. W tym celu czesano się grzebieniem zrobionym z ołowiu. Metal osadzał się na włosach i reagując z siarką, którą mamy naturalnie we włosach, dawał po jakimś czasie intensywnie czarny kolor. Ponieważ tak uzyskany odcień był doprawdy sztuczny, do dziś nazywa się go metalicznym połyskiem. Szczególnie nienaturalnie wygląda w słońcu, mieniąc się niczym metalowa łyżka.  

Sam ołów jest wyjątkowo szkodliwy! wywołując mnóstwo dolegliwości. Są doniesienia, że to właśnie on spowodował upadek Cesarstwa Rzymskiego. Dla wnikliwych polecam lekturę niezwykle ciekawej dyskusji -> tej 

Co ciekawe, podczas długiego gotowania wina w ołowianej kadzi, powstaje octan ołowiu, który jest rodzajem słodzika i jednocześnie konserwantem. Niestety, bardzo toksycznym. Nie próbujcie tego w domu ;)

TECHNOLOGIA
We fryzjerstwie nie stosuje się już ołowiu, ale sole metaliczne takie jak: srebro, żelazo, bizmut, kobalt,  mangan, miedź czy nikiel (na ten ostatni jest najwięcej uczuleń). Zdarza się, że kiepskie farby roślinne są z domieszką soli metalicznych, w tym ołowiu, żeby po ich użyciu kolor był intensywniejszy. 

Sole metali same nie barwią, dopiero po zareagowaniu z siarką zawartą w keratynie budującej nasze włosy, dając ciemne kolory- od brązu do czerni. Nie można za ich pomocą uzyskać jasnych kolorów. Idąc tym tropem, jeśli Palette stosuje sole metaliczne, to na pewno nie w blondach.

Sole metali powlekają włosy cienką nieelastyczną warstwą, sprawiając, że jest grubszy, bardziej błyszczący, ale i dużo sztywniejszy. Nadmiar soli metali we włosie może spowodować jego kruchość.

Utarło się, że włosy farbowane farbami metalicznymi nie mogą być farbowane, póki całkiem nie odrosną. I prawda jak zawsze leży pośrodku. Nie można farbować, ale można je usunąć. Do tego celu stosuje się 1-3% roztwór kwasu solnego lub azotowego albo 20% wody amoniakalnej.

ODSIWIACZE
Sole metaliczne stosuje się wyłącznie w odsiwiaczach, żeby przywrócić trwale kolor odbarwionym włosom. Nie można ich dodawać do farb, gdyż pod wpływem ciepła mogłyby spowodować kruszenie się włosów. Uniemożliwiają również wykonanie trwałej ondulacji.

Odsiwiacz składa się z jednego, dwóch lub trzech komponentów. Najczęściej spotyka się ten jednoelementowy zawierający sole srebra lub bizmutu, które nakłada się na włosy kilkakrotnie, co  
za jakiś czas daje trwały efekt ciemnych włosów.


A SKĄDŻEŚ TY?
Skąd ogólne przekonanie o szkodliwości farb Palette? Z powodu amoniaku. Jest go rzeczywiście dużo w farbie, ale po to, by do włosów wniknęło dobrze jak najwięcej barwników, co za tym idzie, kolor wychodzi ciemniejszy, bo bardziej nasycony, niż w innych farbach. Nie dzieje się to za sprawą soli metalu.

Palette stosuje też szkodliwe składniki jak toluen czy EDTA.

Włosy farbowane Palette nie poddają się ładnie dekoloryzacji i rozjaśnianiu, jak inne farby, ale gdyby były tam sole metali, to włosy przy tych zabiegach, rozpadłyby się, a nie tylko były oporne.

Fryzjerzy podają sobie z ust do ust, że Palette jest be, bo się jakoś dziwnie trzyma, ale chyba nikt nie sprawdził tego tak do końca. 

PODSUMOWANIE
Możliwe, że te sole są tam w ilościach doprawdy śladowych, bo nie jest to uwzględnione w składach ciemnych odcieni. 

Ciekawe, co ma do powiedzenia na ten temat producent, do którego wystosowałam zapytanie w tym zakresie. O odpowiedzi z pewnością Was poinformuję.

Minęły sporo czasu  a odpowiedzi ani widu, ani słychu. Z przykrością muszę stwierdzić, że brzmi to, jak przyznanie się do winy.





14 komentarzy:

  1. Hmm, ciekawy wpis :) jak zresztą wszystkie pozostałe na Twoim blogu! Naprawdę cieszę się, że na niego trafilam... z tego, co zauważyłam, póki co ruch jest niewielki, ale wierzę że za parę miesięcy się rozkręcisz i będą tu zaglądały i komentowały tłumy(czego Ci z całego serca życzę!). Powodzenia, i jeszcze raz dzięki za wszystkie rady, za które na jakimś szkoleniu zmuszona byłabym sporo zapłacić ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za tak przemiły komentarz!
      Blog działa dopiero od miesiąca, a jak wiadomo początki bywają trudne. Tym niemniej, dokładam wszelkich starań, by zamieszczać dokładne i ciekawe wpisy. Liczę, że blog się wkrótce rozkręci, tym bardziej, że z dnia na dzień odwiedzin jest troszkę więcej.

      Za kciuki nie dziękuję, tak na wszelki wypadek, w dobrej wierze! ;)

      Usuń
  2. Kolejny bardzo fajny wpis :)
    Twój blog jest inny niż wszystkie naokoło traktujące o włosach :) Cieszę się, że mogę się dowiedzieć czegoś nowego :D I jest tak za każdym nowym wpisem, a mnie już nie tak łatwo przeczytać coś nowego ;)
    Pozdrawiam :D keep bloggin !

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)! Dobre, bo inne ;) Cieszę się, że mogę tworzyć coś hmm... unikatowego? :D
      Mam nadzieję, że jak raz na jakiś czas stworzę coś przyziemnego, nie zburzy to atmosfery bloga ;) :D

      Usuń
  3. Świetny wpis. Sama kilka razy używałam Palette. Będę śledzić Twojego bloga, bo piszesz bardzo ciekawie:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Zgadzam się z dziewczynami, zwłaszcza z Czarownicującą - Mysiu, Twój blog jest naprawdę BAAAAARDZO WARTOŚCIOWY !!!! Piszesz konkretnie, analizujesz nam składy, masz świetne artykuły dotykające sedna sprawy i zawsze nam coś poradzisz w kryzysowej sytuacji ;-***
    Gdyby nie Twój blog to ja żyłabym w cieniu nieświadomości w zakresie co niektórych kwestii, naprawdę ;-))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D dziekuję bardzo!!

      Ty i nieświadomość? :PPPP Jesteś dociekliwa, dałabys radę ;)

      Usuń
  5. A ja mam pytanie z inne beczki:P Fryzjer, który podcinał mi końcówki był zdziwiony, że śpię w związanych włosach (warkocz, koczki), bo to przecież takie niezdrowe (niby tlen nie dociera do cebulek?). I teraz jestem w kropce, bo z tego co się naczytałam (wizaż, blogi),to spanie w rozpuszczonych włosach niszczy je, ze względu na otarcia (włosy mam do łopatek). Hmmm to jak to w końcu jest? Jednak żeby nie było nie na temat, to wspomnę, iż moja matula po farbach blond z Paletty miała koszmar na głowie i nigdy nie wychodził taki odcień jak miał wyjść:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hihihi :D tlen może by nie docierał, jakbyś nałożyła olej, serum silikonowe, torbę foliową i ręcznik :D (swoją droga dużo osób tak robi, tylko bez serum). Przecież tlen jest dostarczany od wewnątrz wraz z krwią, cebulki nie wystają, żeby go zaczerpnąć ;)

      Jak człowiek chodzi całą zimę w grubej czapce, to się zaczyna przetłuszczać skóra głowy, ale nikt się nie udusi :D

      Spanie w związanych włosach jest zdrowe dla tych długich, bo ogranicza ich niszczenie poprzez kołtunienie i ocieranie.

      Nie dajmy się zwariować ;)

      Co do wychodzenia farby, niestety jestem dość sceptycznie nastawiona, bo efekt zawsze zależy od tego, co ma stosująca bazowo na głowie, od jej barwników, rodzaju włosów, długości, wrażliwości na słońce itd, itp. Kolor na opakowaniu to tylko wygenerowana komputerowo postać z przewidywanym kolorem, jaki wychodzi po nalożeniu TEJ farby na całkiem BIAŁE czyli odbarwione włosy.

      Dlatego, jak najbardziej możliwe :))

      Usuń
    2. Ok, czyli nadal śpię w koczku:P Tak mi się przypomniało jeszcze odnośnie tej Paletty, to mama ma dużo siwych włosów i znalezienie drogeryjnej farby, która po pierwsze chwyci jak trzeba, a po drugie nie wyjdzie w nieoczekiwanym kolorze zajęło mi trochę czasu. Aktualnie mistrzem w tej dziedzinie są farby Wellaton 10.0 i 9.0 (kolor w zależności od potrzeb, czasami farby mieszałam i wtedy wychodził najlepszy odcień:P).

      BTW dzisiaj pierwsze olejowanie, zaraz miną 2h i idę zmywać,ciekawe co to z tego wyjdzie;)

      Usuń
    3. Siwe włosy wymagają użycia farb specjalnie napigmentowanych. najlepiej z odcieniami czerwieni, bo docelowy kolor i tak nie wyjdzie czerwony. czerwień daje w tym wypadku bazowy podkład dla prawidłowego koloru, a nie zielonkawego.

      Z tego samego powodu próba przyciemnienia przetrawionych włosów naturą wychodzi zielonkawo.

      I jak wyszło? Zadowolona z pierwszego olejowania? ;)

      Usuń
  6. Oj tak, zadowolona:) Jakieś takie grubsze i błyszczące całkiem jak po prostowaniu:P Aczkolwiek chyba mam typ 2A, bo po nocy w niezwiązanych włosach od połowy w dół robią się grube fale (do 6 roku życia miałam sprężynki, po rodzicach). Jakby nie było zawsze były podatne na kręcenie:P Jednak podobnie jak Ty, wolę wysuszyć wyciągając je na szczotce;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba? ;) Na pewno :D

      Raz proste, raz falowane, nigdy nie jest nudno :)

      Mnie również olejowanie dało efekty już po pierwszym razie. szczerze, to byłam zachwycona tak dużą różnicą w zachowaniu się włosów.

      Niby olejowanie to tylko uelastycznie, ale jak widać, to ważny element. Nie zastąpi odżywiania, ale wraz z nim, stanowi duet idealny.

      Usuń
  7. Witaj Mysiu,

    Twój blog znalazłam dopiero kilka tygodni temu i wciągnęło mnie bez reszty. Pierwszym moim spostrzeżeniem było: wiem że nic nie wiem. No może nie było aż tak tragicznie bo jednak po kilkunastu latach farbowania jakieś tam doświadczenia mam. Ale ostatnio poległam i podnieść się nie mogę. Na mojej głowie goszczą już siwe włosy i to niestety nie są pojedyncze nitki (w końcu 40-tka już niebawem). Do tej pory tylko Palette radziła sobie z nimi zadowalająco. Garner nie łapie, po Lorealu
    łysieję, Wellaton wypłukuje się błyskawicznie. Do tej pory używałam koloru z poziomu między 5 a 7 (najczęściej 6 bo wtedy najmniej widać moje odrosty), wszystkie wypłukują się do rudawego brązu. Jednak ostatnio coś dziwnego stało się albo z farbami albo z włosami. Siwe nie przyjmują żadnej farby. Zrezygnowałam z Palette i zafarbowałam 2x Joanną drogeryjną. Siwki wciąż srebrzą się bezczelnie.
    Czy Joanna profesjonalna da sobie z tym radę? Co mam zrobić?

    pozdrawiam
    Gosia

    OdpowiedzUsuń