niedziela, 27 maja 2012

Jak się pozbyć brzuszka. Dieta, trening, masaż

Dziś będzie o brzuchu. Problem znany świetnie każdej mamie i nie tylko.

Temat oderwany od tematyki forum, ale myślę, że ciekawy i na topie, bo lato zbliża się wielkimi krokami.

Artykuł ku pokrzepieniu, dla tych, którym brzuch nie zniknął po porodzie, i dla tych, które po prostu go mają.

Nie będzie o czarodziejskiej różdżce, tylko o treningu, bo kształt wymaga pracy.




Na początek trochę historii. 

Lipiec 2007
Jestem zwykła dziewczyną, świeżo upieczoną mężatką. Mam idealny brzuch. Choć, powiedzmy sobie szczerze, wtedy jeszcze tego nie wiedziałam. Wydawał mi się normalny, zwyczajny. Gdy leżałam był zapadnięty.

Mogę zakładać najbardziej obcisłe spodnie, bluzki, sukienki - żadnych fałd, zmarszczeń. Kobieta przed porodem w ogóle tego nie docenia.. A nie robiłam nic, nie ćwiczyłam, nie byłam w ogóle aktywna fizycznie. Odkąd pamiętam nienawidziłam lekcji wychowania fizycznego. Nie miałam kondycji. Rower użytkowałam sporadycznie, czasami chodziłam po górach.

Mam niedowagę z przesadnego odchudzania się. Ważę niecałe 48kg przy 162cm wzrostu.

Sierpień 2007
Test ciążowy pokazuje dwie kreski. Szok jest pozytywny, ale z przypływu emocji lecę do trzech aptek, bo przecież wstyd w jednej kupić - aż 5 testów. Wszystkie pokazują ciążę. Szaleję z radości.

Postanawiam jeść.

Wrzesień 2007 - drugi miesiąc ciąży
Wertuję wszystkie możliwe źródła wiedzy o ciąży. Utykam na forach i chłonę informacje. Wymiotuję. Mam mdłości. Chudnę.

Listopad 2007 - czwarty miesiąc ciąży
Codziennie w lusterku oglądam mój brzuch. Marzę, żeby urósł wielki. Pojawia się maleńkie uwypuklenie, jak przy wzdęciu.

Udaje mi się przybrać 3kg. Kupuję najmniejszy rozmiar spodni ciążowych, ale nie noszę, bo spłaszczają mi brzuszek.

Styczeń 2008 - szósty miesiąc ciąży
Brzuszek rośnie, noszę go z dumą. Głaszczę, gdy mały kopie. Smaruję się zwykłym balsamem do ciała, bo skóra swędzi i napina się.

Tyję. Lekarz każe mi przystopować z jedzeniem. Ważę już 10kg więcej niż przed ciązą. Boli mnie okolica pępka. Spodnie ciążowe wracają do łask, przynosząc ulgę.

7 miesiąc ciąży
Luty 2008 - siódmy miesiąc ciąży
Zaczynam miec problem z zawiązywaniem butów, schylaniem się. Brzuch i plecy bolą. Mięśnie zaczynają sie rozchodzić, pępek przestaje być dziurką, staje się małym wystającym bąblem.

Marzec 2008 - ósmy miesiąc ciąży
Brzuch jak balon. Skóra napięta do granic możliwości. Z uporem maniaka wsmarowuję kremy i przegryzam czekoladę.

Jestem opuchnięta na twarzy, nogi mam jak stara babcia. Całe pokryte cellulitem i ciężkie jak kłody, na boczkach fałdki i nierówności. Czytam o rozstępach i modlę się, by to mnie nie spotkało. Kupuję stanik 3 rozmiary większy.

kwiecień 2008 - dziewiąty miesiąc ciąży
Marzę, żeby urodzić. Brzuch ogromny. Nie daje mi spać. Mały rozrabiaka uprawia boks z naciskiem na 2 w nocy.

Waga.. 30 kg więcej niż przed ciążą. Miałam być śliczną mamą, ale jestem słonicą. Wszyscy mnie pocieszają, że ładnie wyglądam. Jakoś tego nie widzę, upychając zwały tłuszczu w spodniach rozmiaru 44.

Czytam na forach, że po porodzie mój brzuch będzie wisiał jak galareta, że musze ten fakt zaakceptować. Nie akceptuję, martwię się trochę. Wmawiam sobie, że przecież mój taki nie będzie.

W dniu porodu
Lekarz obmacuje mój brzuch. Z zadowoleniem stwierdza, że "duży, że dobrze się rozwinął". Przygotowania do cesarskiego cięcia z powodu położenia pośladkowego. Ostatni raz patrzę na wielkie balonisko i gładką, napiętą skórę.

Pierwsze mycie po porodzie
Położna odsłania mój brzuch. Zerkam. Robi mi się gorąco. Jest wielki i rozlany.

Prawdziwy dramat przeżywam pod pierwszym prysznicem. W pozycji pionowej brzuch przypomina ten z 6 miesiąca ciąży, ale wygląda jak piłka do kosza, z której spuszczono powietrze i włożono w dużą cienką foliową torebkę. Jest ohydny.

Oglądam go każdego dnia, ale mijają tygodnie, kilogramy powoli spadają, tylko ten flak nadal wisi. Miękka galareta. Dotykam skóry. Nic nie czuję. Po cesarce straciłam czucie w całym obszarze od pępka po wzgórek łonowy oraz z lewej stron okolicy bioder. Palce natomiast dotykają czegoś, co wcale nie przypomina skóry, raczej balonik, z którego uszło powietrze.

Postanawiam wyrzucić wszystkie bluzki krótsze niż do połowy uda. Wszystkie spodnie biodrówki. Kupuję sobie obcisłe majty sięgające pod piersi, bo denerwuje mnie, że gdy chodzę, czuję, jak podskakuje mój flak. No i staram się na niego nie patrzeć, gdy się rozbieram.

Zaopatruję się też w spodnie z wysokim stanem. Obiecuję sobie, że odłożę na dobry kostium kąpielowy, który to jakoś w lecie ukryje. Nie pokazuję się mężowi. Nie patrzę w lustro.

Zajmuję się dzieckiem. Teraz jestem mamą, nie będę żyć brzuchem. Na brzuchu świat się nie kończy. Ale po cichu marzę, by mieć brzuch jak kiedyś.

Jeśli macie wrażenie, że czytacie o sobie, przejdźcie do drugiej części

CZĘŚĆ DRUGA
Mijają 4 miesiące
Przeglądam internet i wybieram zestaw ćwiczeń.


Rozpoczynam dietę własnego pomysłu. 
Dieta wraz z ćwiczeniami sprawia, że chudnę znów do 50kg, choć po urodzeniu synka, zostało mi nadprogramowe ponad 20kg! 

Koleżanki śmieją się ze mnie, że nie dam rady, bo nie będę miała czasu na trening. Pokazują mi swoje zwisające brzuszki i mówią, żebym się z tym pogodziła, że one próbowały, że to nic nie da.

Ale zawzięłam się - zawzięłam się na ścisłe 2 lata treningu. Było warto. Dziś mam lepszy brzuch niż przed ciążą. Nie jest to kaloryfer, bo nie podoba mi się specjalnie taki efekt u kobiet, wolę naturalnie wyglądający, szczupły brzuch.




Nauczyłam się, że zamiast narzekać trzeba działać!


Tak wygląda dzisiaj, po 4 latach od porodu, przy praktycznym braku ćwiczeń.
Naprawdę należę do leniwców ;)

Cudów nie ma, trzeba włożyć w to trochę pracy, ale nie przesadzajmy. Dieta 1600kcal pozwala na spokojne najedzenie się, a trening zajmuje max 30minut dziennie z przerwą na jeden wolny dzień w tygodniu.

Efekty warto porównywać skokowo co 2-3 miesiące, bo wtedy jest naprawdę ogromna różnica.

Nie rozpoczynamy tej diety i ćwiczeń wcześniej niz 3-4 miesiące po porodzie. 

Cały program jest w 100% wypracowany przeze mnie samą w oparciu o pomoce z internetu i wykształcenie. 

Jeśli któraś z Was chce to wypróbować, zachęcam do pracy.

-------------------------------------------------------------------------
karm piersią - to najlepsze dla dziecka, a Tobie pozwoli spalic zalegający tłuszczyk

ogranicz kalorie - dieta 1600kcal ( nie oznacza to że musisz zjesc równo 1600. zamknij się w przedziale 1500-1700. I tak będziesz chudła.
--------------------------------------------------------------------------

Podstawowe przykazania odchudzającej się:

BIAŁKO TO PODSTAWA
Sery białe (np. twaróg), mleko, sery żółte (kaloryczne!), jogurty (tylko naturalne), kefir jest przyjacielem odchudzających się (zabija głód, dostarcza cennych substancji odżywczych oraz dobrych bakterii, które regulują procesy trawienne ), jajka, mięso kurczaka

Posiłek składający się z samego białka pozwala spalać tłuszcz, np. kolacja składająca się z samego twarogu ze śmietaną. Dla urozmaicenia przegryzać z marchewką albo dodać szczypiorku. Można go zjeść nawet 1 godzinę przed snem. Przyspiesza metabolizm!

WĘGLOWODANY WYBIÓRCZO
Nie rezygnujemy z pieczywa. Dostarcza ważnych składników. Wybieramy ciężki, pełnoziarnisty, ciemny, razowy. Możemy wypiekać go nawet same.

Rezygnujemy z cukru. Możemy zjeść dziennie łyżkę miodu.

Ziemniaki najlepiej na parze lub w mundurkach. Mają dużo potasu i witaminy C. Są potrzebne. tylko się nimi nie opychamy ;)

CHLEJEMY :)
Duża ilość płynów jest bardzo ważna, żeby wypłukiwać zbędne produkty przemiany materii. Bardzo zdrowe i całkiem smaczne są herbatki ziołowe. Polecam pokrzywę, melisę, bratek a zwłaszcza Pu-erh.

Mamy karmiące piersią nie mogą pić czerwonej ani zielonej herbaty.

Należy pamiętać, że te herbaty ziołowe są odwadniające. Płyny uzupełniamy, przyjmując zasadę na jedną szklankę herbatki, jedna szklanka płynu (wody, zupy, soku) więcej. Łącznie dziennie powinnyśmy wypijać około 2 litrów. Więcej, jeśli podejmujemy dodatkowy wysiłek fizyczny.

SÓL JEST BE
Zatrzymuje wodę, sprzyjając celulitowi, obrzękom i ogólnemu złemu samopoczuciu. Możemy z niej zrezygnować całkowicie, bo wszystko, co jemy ma dodatek soli. Nie potrzebujemy jej więcej.

Początkowo wszystko będzie drewniane i bez smaku, ale już po tygodniu zaczniecie czuć prawdziwy smak.

Osobiście, nie jem soli od paru lat. 

RÓŻNORODNIE
W lodówce ma być kolorowo! Papryka, brokuły, marchew, kalarepka, ogórki, fasolka szparagowa, szparagi, soczewica. To wszystko jest jadalne. Nie nabawimy się niedoborów witamin.

Bardzo wartościowe są wszelakiego rodzaje kasze i ryż.

RUSZAĆ SIĘ
Na swojej skórze sprawdziłam intensywne spacery z wózkiem. Początkowo chodziłam na spacery 1godzinne szybkim marszem. Wracałam zlana potem. Po 2 tygodniach codziennego marszu, wydłużyłam czas do 1,5godziny. Po miesiącu do 2 godzin. Po dwóch miesiącach marsz trwał nawet 3 godziny.

Marsz docenią te, które nie cierpią biegać. Ja nie znoszę.

Szybki chód znakomicie modeluje mięsnie nóg, pośladki, a wyprostowana sylwetka zmusza mięśnie brzucha do powrotu do dawnego kształtu.

Po dwóch miesiącach takiej diety i marszu zrzuciłam ponad 10kg.

MASAŻ
Bardzo ważny element kształtowania sylwetki.
Osobiście, mam specjalizację z fizjoterapii, ale ten masaż może wykonać każda z Was przy odrobinie samozaparcia i dyscypliny.

Po pierwsze- dwa razy dziennie, po drugie- na produkcie ujędrniającym, co oznacza dowolny krem do ciała z dopiskiem 'ujędrniający'. Idealnie będzie, gdy będzie zawierał algi albo kofeinę. Te substancje pobudzają mikrocyrkulację, więc proces spalania jest przyspieszony.

Powiecie na pewno, że kremy działają tylko na naskórek, a tkanka tłuszczowa jest głebiej. To prawda, ale im gładszy naskórek, tym mniej widoczne nierówności pod nim, a dodatkowy masaż głęboki, o którym zaraz napiszę, stymuluje głębsze warstwy skóry do samooczyszczania się.

Wykonanie:
pod uwagę bierzemy obszar od linii pod biustem do wzgórka łonowego w pionie oraz od boku do boku, co nam wytycza prostokąt. Jakby poprowadzić przez niego przekątne, przetną się dokładnie w miejscu pępka.

1.
Wsmarowujemy krem całą dłonią ruchem zgodnym z ruchem wskazówek zegara, od pępka na zewnątrz, tak jak się rysuje ślimaka.

Kremu dajemy tak dużo, żeby był poślizg, ale nie było strasznie mokro. Jeśli weźmiemy za dużo, poczekajmy, aż nadmiar się wchłonie, wmasowując go. 

Na przygotowanej powierzchni zataczamy jakieś 20 kółek, robiąc to zamaszyście i dokładnie uciskając rozwartą dłonią.

2. 
Chwytamy fałdkę skóry obiema dłońmi między kciukiem a resztą palców. Kciuki trzymamy w odległości 3-5cm. Fałdkę należy złapać na tyle głęboko, aby uchwycić cały wierzchni tłuszczyk.

Rozpoczynamy od miejsca pod pępkiem. Taką fałdkę należy rolować w kierunku zewnętrznym po skosie. Oznacza to, że chcemy tak jakby narysować słoneczko. Pępek jest słońcem a linie, po których prowadzimy fałdki, promyczkami.

Robimy to dokładnie miejsce przy miejscu, dość mocno ściskając tą fałdkę, żeby nam nie uciekła.

Poruszamy się zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Jest to bardzo ważne, jeśli zrobimy odwrotnie, możemy się nabawić zaparcia albo skurczu w kiszkach.

Słoneczko robimy 2 razy.

3. 
Kolejny krok to zaciśnięcie dłoni w pięść i robienie małych kółek kostkami palców.

Naciskamy mocno, napinając mięśnie brzucha, by kostki palców miały oparcie. Zabieg może boleć, ale jest to normalny objaw.

Masujemy tak cały obszar od linii biustu do spojenia łonowego kółeczkami zgodnie z ruchem wskazówek zegara. 2 razy dookoła.


4. 

Etap najmocniejszego ucisku.

Bierzemy skórę w palce, jak w punkcie 2, ujmując ją głęboko i szczypiemy, rozcierając tkankę podskórną.




5. 
Dobieramy jeszcze trochę kremu i już płaską dłonią tylko go wsmarowujemy, głaskając.

Po masażu skóra jest czerwona. Mogą pojawić się nawet niewielkie siniaki. Jeśli pojawi się wysypka, to znaczy, że uczulił was krem ;)

Regularnie wykonywany masaż sprawia, że skóra staje się aksamitnie gładka. Stosowany razem z ćwiczeniami widocznie (to bardzo widać, już po 2 tygodniach!) ją ujęrdnia.

Miałam stary, zapuszczony cellulit na wysokości żołądka, jeszcze z czasów licealnych. Ten masaż pomógł mi się go pozbyć. Pod skórą miałam grudy zbitego tłusczu, jak koraliki, w tej chwili, fałdka skóry jest w środku gładka i miękka.

Jeśli macie kłopoty z cellulitem na pupie czy udach, to ten rodzaj miętoszenia skóry jest bardzo wskazany :)

ZESTAW ĆWICZEŃ

Zestaw ćwiczeń znany jako 6 weidera można ściągnąć bez problemu z internetu.

Program lekko zmodyfikowałam, naginając go do swoich potrzeb, przy czym rezultaty okazały się podobne. Ćwiczenia te modelują ładnie brzuch i nogi. Mnie uratowały przed operacją na przepuklinę pępkową. Mięśnie zeszły się całkowicie, zakrywając dziurę. Pępek się schował. Bolesność ustąpiła.

ZASADY
Ćwiczenia wykonujemy według schematu, przyporządkowując daną liczbę powtórzeń (podnoszenia nóg w jednym ćwiczeniu) do numeru tygodnia.


1 tydzień- 6 powtórzeń 

2 tydzień - 12 powtórzeń 
3 tydzień - 18 powtórzeń 
4 tydzień - 24 powtórzenia
5 tydzień i następne -18 powtórzeń w 2 seriach (jeśli chcemy podbić kształt mięsni brzucha) lub stale po 12 powtórzeń codziennie (jeśli chcemy utrzymać rezultaty).


Ćwiczenia można sobie rozłożyć na raty, ale cały ciąg należy wykonać jednego dnia. Choć są męczące, warto wygospodarować na całość 30minut.


Pamiętajcie o oddychaniu! Nie dyszymy krótko, tylko spokojnie oddychamy w rytmie ruchów.

Ćwiczenia najlepiej wykonywać na dywanie, podkładając dłonie pod pupę, by się nie przesuwała. 

Ćwicząc, napinamy mięśnie brzucha, tak by robić je 'z brzucha' a nie 'z kręgosłupa'.

ćwiczenie 1

Kładziemy się płasko na podłodze. Ręce wzdłuż tułowia. Podnosimy na zmianę raz jedną, raz drugą nogę zgiętą w kolanie, aż do uzyskania kąta 90stopni między udem a brzuchem. Kąt między łydką a udem też musi wynosić 90stopni.

Każdą nogę unosimy tyle razy, ile wynosi z tabelki, czyli np. 6 razy prawa noga i 6 razy lewa dla pierwszego tygodnia.

ćwiczenie 2

Leżymy płasko na podłodze, ręce wzdłuż tułowia. Podnosimy tym razem obie nogi w sposób opisany w ćw.1

Podnosimy je tyle razy, ile wymaga dany tydzień.

ćwiczenie 3
Leżymy tak samo, robimy nożyce, unosząc nogi jakieś 30cm nad ziemię. Należy wykonać jak najszerszy zakres ruchu, czyli na ile możemy, na tyle nogi rozkraczamy.

Robimy tyle nożyc, ile przypada na dany tydzień.

ćwiczenie 4
Leżymy płasko, ręce wzdłuż tułowia. Podnosimy nogi do kata 45stopni od podłogi, proste w kolanach i utrzymujemy tyle sekud, na ile przypada ilość powtórzeń: 6sec, 12 czy 18.

ćwiczenie 5
Leżymy płasko, ale unosimy głowę. Wykonujemy identycznie ćwiczenia od 1-4, tylko z głową podniesioną nad podłogę. Nie należy przyciskać brody do klatki piersiowej, tylko trzymać ją jakby do góry, bo pracować mają mięśnie brzucha a nie szyi.

Weider modeluje też jednocześnie uda i pośladki, więc możecie spodziewać się niezłych rezultatów i w tej strefie :))
.
DODATKOWO
Po dojściu do 24 powtórzeń, które nie sprawiały mi już kłopotu. Dołączyłam brzuszki proste i skośne. Przyjmując zasadę +30 na tydzień. 
1 tydzień - 50 brzuszków
2 tydzień - 80
3 tydzień - 110
4 tydzień - 140
5 tydzień - 170
6 tydzień - 200

Sam 'modyfikowany Weider' jest w gruncie rzeczy wystarczający, ale nie ma w nim ćwiczeń na mięśnie skośne, więc warto dołączyć ich chociaż kilka.

Po paru miesiącach ćwiczeń, powyższy trening nie będzie stanowił żadnego problemu :)

Tyle ode mnie. Reszta należy do Was. Lepiej dać z siebie wszystko i ewentualnie martwić się, że dostało się fatalne geny, niż nie robić nic i narzekać. 

Umiejętność regeneracyjna ciała kobiety jest zdumiewająca. Dostałyśmy od natury dodatkowe wiązania w skórze, aby była elastyczna. Wykorzystajmy to! 

Życzę powodzenia!

Proszę potraktować trening jako wytyczne, a nie źródło medyczne
_________________________
Może Cię zainteresować:
Dieta Zone - Policzysz tu swoje BMI i przeczytasz artykuł o chudych i grubych modelkach. Polecam :)
Mysia

44 komentarze:

  1. ŁAaaał, niesamowite! *.*
    Też chcę kiedyś wyglądać jak seksy mama! :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Heja!
    W przypadku 6 Weidera ostatnio miałyśmy z koleżanką dyskusję. Dziewczyna ma troszeczkę tłuszczu na brzuchu i postanowiła się go pozbyć. Nie tylko trenuje 2 razy w tygodniu ( regularnie od 3 lat), ale ostatnio zaczęła właśnie Weidera i co? Załamała się kiedy stwierdziła, że po 4 tygodniach robią jej się super mięśnie ale.... pod warstwą tłuszczyku który postanowił pozostać :) Widać każdy musi znaleźć swój sposób na sylwetkę idealną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sama szóstka tylko wzmacnia mięśnie, napina je, ujedrnia skórę, gdy jest obwisła. To główny problem kobiet po porodzie. Działa dopiero w połączeniu z dietą i masażem.

      2 razy w tygodniu, to trochę mało. Weidera robi się codziennie plus te 300 brzuszkow, co napisałam. Wtedy oponka zacznie się zmniejszać.

      Usuń
  3. Może niejasno się wyraziłam, intensywne treningi z mordobicia dwa razy w tygodniu plus weider codziennie :)

    A dieta... no cóż. Myślę, że jeśli się ma się normalną sylwetkę i nie żyje się na samych fast foodach to żadna większa dieta nie powinna być potrzebna. I tak podziwiam dziewczynę, bo kiedy ja ostatnio pochłonęłam 4 pączki ona grzecznie podziękowała po jednym :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może taka jej uroda? ;) Czy ona na pewno ma, co tam zrucać?

      Co to jest mordobicie? Boks?

      No, a może 2 razy w tygodniu, to dla jej organizmu naprawdę zbyt mało? Może ma taką przemianę materii?

      Ja, mówiąc dieta, mam na myśli rozsądne jedzenie. Niekoniecznie katowanie się niejedzeniem. Też jestem przeciwna fastfoodom, nawet mi nie smakują. Są dla mnie okropnie słone.

      No a tłuszczyk z niczego też się nie bierze :P

      4 pączki? Rety. Masz spust. Ja po jednym jestem zasłodzona na amen. Ale dobra, wczoraj zjadłam caaały talerz racuchów drożdżowych :D

      Usuń
  4. masz przepiękny brzuch, na prawdę!
    ale szczerze Ci powiem, że boję się ciąży i wszystkiego, co z tym związane. Na tyle panicznie, że myślę, ze nigdy nie zdecyduję się na dziecko (może jeszcze nie dorosłam, też jest taka możliwość..). Podziwiam Cię, musisz byc niesamowicie silna:):*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo :)

      Decyzja o dziecku przychodzi sama, czasem z zaskoczenia ;) Na pewno trzeba tego chcieć i dojrzeć, ale to dzieje się samo, nie od myślenia o tym. Przychodzi taki moment, nawet z dnia na dzień, że wszystko się zmienia. I, że się wszystko wie. I to jest piękna chwila.

      Silna? Nie wiem. Możliwe. Ale najwięcej daje trening rowerowy. Jeżdżę intensywnie od paru lat od 60-120km dziennie w warunkach trekingowych (szosa plus teren) pod obciążeniem do 40kg (dziecko, przyczepka i ekwipunek). Na koncie mam dobrych kilka tysięcy kilometrów. I to daje kopa w pupę rzeczywiście. Co tam kilka brzuszków ;)

      Usuń
  5. Bardzo Cie podziwiam za to , że chciałaś się podzielić swoim treningiem :) Miło się czyta Twój wpis. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Podziwiam Twoją silną wolę... ja niestety mam słomiany zapał do ćwiczeń, masaży... Nie umiem się zmusić do bycia regularnym... do tego jeszcze niestety kocham czekoladę. Taki już jest los leniwca ;)) może dzięki Tobie chociaż na miesiąc zmuszę się do ćwiczeń i lepszej diety ;))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. ;) Ja też kocham czekoladę, a w szczególności Ptasie Mleczko Wedla :D Od razu cała paczka. Dlatego wolę intensywnie pojeździć na rowerze, żeby pojeść sobie bez wyrzutów sumienia :D i innych wyrzutów tu i tam ;)

      Jeśli choć Cię zachęciłam, to cieszę się :)

      Usuń
  7. Twoja determinacja była godna podziwu.. na prawdę aż brak słów - brzuch faktycznie lepszy niż z przed ciąży, chociaż i wtedy nie można było mu nic zarzucić.

    Ile razy ja brałam się za plan odchudzania.. ile razy! ale zawsze miałam kłopot ze skomponowaniem menu. Niby to proste ale jednak weny twórczej brak.
    Teraz, jak jest ciepło to urządzam sobie wycieczki rowerowe za miasto ale to i tak nie tak często jak bym chciała.

    Jak zawsze świetny artykuł. Super że wstawiłaś zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Determinacja to połowa sukcesu. Reszta to mordęga ;))

      Początki zawsze są trudne, ale już zaczęłaś. Myślę, że ruch musi dawać przyjemność, jeśli tak nie jest, nie zda egzaminu.

      Dziękuję ślicznie :))

      Usuń
  8. Wow pozazdrościć samozaparcia... Może dzięki temu wpisowi w końcu coś ze sobą zrobie, zwłaszcza że właśnie mięsnie brzucha mam strasznie słabe od dziecka, i teraz nie wygląda on ciekawie :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety bez pracy nie ma kołaczy.

      Mobilizacją są postępujące efekty, w każdym razie dla mnie były, gdybym nie widziała postępów, pewnie bym się zraziła :))

      Próbuj :)

      Usuń
  9. Cześć,
    czy ćwiczenie 3. i 4. w masażu brzucha wykonujemy ruchem kolistym czy z góry na dół?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 3cie, gdzie dłonie są zaciśnięte w pięści, ruchem kolistym dookoła pępka (i szerzej ;)) zgodnie z ruchem wskazówek zegara.

      4rte, gdy gdy szczypiemy głęboko ujęty fałd, najlepiej prowadzić go na zewnątrz i w dół, raz tak, raz tak.

      Usuń
    2. Jeszcze się upewnię: w 4. robimy raz słoneczko, raz z góry na dół?
      Dziękuję za wyjaśnienia i miły komentarz u mnie ;-).

      Usuń
    3. Tak. Przy czym może być potrzebne ze dwa albo trzy razy. Poczujesz pod palcami, że skora ma dość, że się trochę rozbiła i, że.. trochę już boli.

      Nie ma za co, naprawdę zaglądam na blogi komentujących ;)

      Usuń
    4. Dzięki za odpowiedź ;-). Nie spotkałam się nigdy z masażem brzucha, a teraz, zamiast bezmyślnego głaskania, będę to mogła robić z sensem ;-).

      Ja trafiłam do Ciebie niedawno, jestem w trakcie czytania. Masz bardzo ciekawy blog - tematyczny, fachowy, ale wyróżnia się na tle pozostałych. Tak trzymaj!

      Usuń
    5. Masaż polega na dozowaniu ucisku, od bardzo delikatnego, jakim jest głaskanie , do bardzo mocnego, jakim jest ugniatanie. I to jest właśnie sensowny masaż. Jest sensowny, bo działa ;)

      Jest mi bardzo miło, że Ci się podoba. A najprzyjemniej słyszeć, że to coś innego, ale w pozytywnym sensie. Dokładam wszelkiej pracy :)

      Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie :))

      Usuń
  10. Wiesz podziwiam cię i zazdroszczę ci tego samozaparcia:) I to jeszcze matką jesteś:) To już w ogóle jesteś mój hero:) Bo tak naprawdę większość z nas tylko dużo gada:) Sama chciałam się za siebie wziąć ale boję się. Nie będę mówić czego bo jak powiem to wyśmiejesz:D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie samozaparcie, to przywiązywanie zbytniej wagi do rzeczy przyziemnych ;) A bycie mamą zrobiło ze mnie osobę bardziej zawziętą niż kiedykolwiek byłam :D

      Zaciekawiłaś mnie tym, czego się boisz :D

      Dziękuję :)

      Usuń
    2. Powód trywialny:) Boję się że nie znajdę czasu:D

      A najlepsze jest to że ty = matka = posiadanie rodziny/dziecka = praca = zdecydowane małe ilości wolnego czasu:)

      Dlatego niesamowicie cię podziwiam:)

      Usuń
    3. eee.. nie jest tak źle :D Mam jeszcze czas na intensywną jazdę na rowerze. Jestem sakwiarką, co oznacza pokonywanie sporych odległości w warunkach szosowo-terenowych o długości do 120km dziennie pod obciążeniem do 40kg :D Także kochana, co tam trening brzucha :D Czas to guma, kondycja zresztą też.

      dziękuję :)

      Próbować zawsze można i trzeba, a nuż Ci się to straasznie spodoba? ;)

      Usuń
    4. O shit, brzmi poważnie. I ty taka filigranowa dajesz rade??:)

      Usuń
    5. ehehe, mam te kilometry w nogach ;) na szczęście roweru z ekwipunkiem nie trzeba nosić na plecach, bo pewnie byłby ze mnie pudzian :P

      Usuń
    6. No ładnie:) coraz bardziej mnie mobilizujesz:D

      A propo przeczytałam dziś całego bloga:) Niezła wiedza:)

      Usuń
    7. ;)
      Jesteś wielka! Dziękuję!!!

      Usuń
  11. Wez mi cos na uda ogarnij bo mam grube a nie lubie biegac ;) teraz przytylam 10 kg i ciezko mi to zrzucic ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez nie cierpię biegać. Jeżdżę dlatego na rowerze nawet do 120km dziennie pod obciążeniem do 30-40kg :)

      Usuń
  12. Witam :)
    alez umiescilam informacji z ktorych chetnie zaczynam korzystac, Jestem po ciazy juz minelo pol roku, tez mialam cesarskie ciecie. brzuch byl masakra, ten 1 widok zalamal mnie, ogolnie byly i rozstepy ktore wyszly mi pod sam koniec ciazy, a brzuchol mialam niesamowicie ogromny. Na szczscie rozstepy ie sa widoczne . ale ta skora wciaz wisi, i naokolo pepka jest dalej zmarszczona. powiedz mi czy Twoja skora tez byla rozciagnieta i tak zwisajaca?? czytalam ze nic sie juz z tym nie da zrobic, jedynie plastyka brzucha. tez tak sadzisz ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli zmarszczenie w postaci worka nie jest bardzo duże, można spróbować wypełnić przestrzeń mięśniami. Jeśli jednak możesz złapać w palce około 2-3 cm luźnej skóry, a od porodu minął już rok, to pomoże wyłącznie skalpel.

      Cena zabiegu to parę tysięcy złotych, ale efekt na całe życie. Jeśli możesz sobie na to pozwolić, to się nie zastanawiaj.

      Usuń
  13. Mysiu na prawdę niesamowity efekt! ja tez należę do "cesarkowych brzucholców" :) Twoje zdjęcia bardzo mnie zmotywowały do pracy nad sobą, bo powoli zaczęłam wpisywać swoją nową sylwetkę w koszta bycia mamą...Bardziej niż brzucha martwi mnie jednak wygląd biustu.Przed ciążą nosiłam rozmiar E/F przy wadze 60 kilo...w ciąży 30 w przód a potem szybko w tył...wygląd piersi pozostawia bardzo duzo do życzenia.Znasz moze jakieś sposoby na poradzenie sobie z tym problemem? No i jak sądzisz ile by był taki zestaw masaży,czy ćwiczeń realistycznie zdziałać w tym kierunku...Pozdrawiam serdecznie Caffe

    OdpowiedzUsuń
  14. Polecam pełen opis auto masażu : http://e-masaz.pl/page.php?id=automasaz

    OdpowiedzUsuń
  15. O mamo. Jeszcze nie planuję dzidziusia, ale myślę, że nastąpi to całkiem niedługo - sądzę, że już mnie uratowałaś z depresji poporodowej :D

    OdpowiedzUsuń
  16. masz lepszy brzuch po ciąży niż ja teraz a mam 16 lat o.O
    pozazdrościć wytrwałości! ja mam zamiar się wziąć za siebie ;>

    OdpowiedzUsuń
  17. A jak tak się zastanawiam od kiedy zacząć ćwiczyć brzuch. Jestem również po cesarce i wszędzie czytam że należy odczekać 6 miesięcy. Czy Ty również zaczęłaś ćwiczyć dopiero po 6 miesiącach? Dodam że przed ciążą miałam ładnie umięśniony brzuch, ćwiczyłam regularnie....teraz to tylko wspomnienie

    OdpowiedzUsuń
  18. Przeczytawszy ten post, szczególnie fragment o koszmarnym wyglądzie brzucha po porodzie, o majciochach pod biust i wyrzuceniu bluzek krótszych niż do połowy uda, byłam przekonana, że trafiłam na bloga cudotwórczyni, która poradziła sobie z problemem, z jakim boryka się spora część mam. Dopiero zdjęcia wyprowadziły mnie z tego przekonania. Wiadomo - większość dziewczyn, patrząc na swój brzuch po porodzie, ma niewesołą minę. Nie wiem, może te zdjęcia, ktore zamieściłaś nie są dość czytelne, ale tak z mojej perspektywy? Niejedna dziewczyna po dwóch miesiącach od porodu chciałaby mieć taki brzuch jak Twój z adekwatnego zdjęcia. Dalej, w komentarzach przeczytałam zdanie: "jeśli można złapać w palce około 2-3 cm luźnej skóry, a od porodu minął już rok, to pomoże wyłącznie skalpel" - utwierdziło mnie w przekonaniu, że (szczęśliwie dla Ciebie) nie miałaś aż tak starsznego - jak wynikało z opisu - brzuszka. Nie mniej jednak podziwiam samozaparcie, wytrwałość i efekt, który jest niesamowicie motywujący. Pozdrawiam. Nitka.

    OdpowiedzUsuń
  19. ja polecam dietę niskowęglowodanową i bieganie

    OdpowiedzUsuń